środa, 10 kwietnia 2013

skreślili nas

Wiecie co jest najlepsze??..  Kiedy wydaje nam się, że większość osób popiera to co robisz. Po pewnym jednak czasie słyszymy: dawałam wam góra dwa miesiące; jesteście oboje po przejściach, nie było idealnie, więc myślałam, że to tylko odskocznia... ; to jednak coś poważnego? no nie poznaje was. I tak w kółko.. A gdzie są osoby, które na początku nas wspierały, klepały po ramieniu i mówiły, że pasujemy do siebie jak nikt inny. Nie mam do nikogo żalu, nie jestem zła, raczej obojętna na to wszystko. Dziwi mnie tylko fakt, że perspektywa związku kiedyś a teraz zmienia się. Dlaczego pół roku związku to już proporcjonalnie długo, biorąc pod uwagę statystyki długości związków naszych znajomych.. 

"Wszyscy jesteśmy tacy sami" jak pisze jeden z blogerów, mieszkający we wsi pod Łodzią [GOUDABLOG]. Ale czy na pewno? Jesteśmy tacy sami, ale jednak inni w moim przekonaniu. Coraz więcej jest osób, które wybierają partnera z rozsądku, a nie z miłości. Z tym będzie mi lepiej, bo ma pozycję i dobrą pracę, tego kocham, ale co z tego, on nie ma przecież wykształcenia.. bulshit jak dla mnie. Kobiety, które tak myślą same powinny się wziąć za siebie, nauczyć się czegoś pożytecznego, pójść do pracy, zobaczyć czy siedzenie na utrzymaniu jest takie fajne. Nie neguje tego, bo są pary, które same ustalają takie zasady na początku: ty zarabiasz, ja sprzątam i gotuję. OK, ale akurat tutaj chodzi mi o drugi rodzaj kobiet: co zrobić, żeby się nie narobić, a być dobrze ustawioną. Chyba nigdy nie przestanie mnie to dziwić.