środa, 26 grudnia 2012
jak długo?
Za dużo skrajnych emocji. Targają mną jak tylko mogą i myślą, że się szybko poddam. Otóż nie, walczę o przetrwanie w świecie pełnym naiwności i niebezpieczeństw, które czekają na błąd z mojej strony. Popełniam ich dużo, dlatego nie trzeba się zastanawiać zbyt długo jak teraz wyglądają moje losy. Przez pewien czas wszystko stało w miejscu i wciąż przeżywałam retrospekcje! Ale lubię to. Jest niesamowity. Co najważniejsze nie mówię tu o kimś o kim pisałam wcześniej (bo dobrze przewidywałam, że happy endu nie będzie). I chyba jest jak powinno być. Dzieje się powoli, aczkolwiek ostatnio przyspieszyłam akcję. Stał taki... bezbronny. A jego usta smakowały jak cała czekolada świata! Mam go na wyciągnięcie ręki, miałam go od zawsze. I wiecie co? Poczekam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)