o koncercie, o walentynkach i potwornym przeziębieniu

Wracam do was co troszkę, aby podzielić się nowinkami. Jestem na półmetku, jeszcze tylko jeden weekend (tak myślę) i będzie po sesji. Wiem, że większość z was ma ją już za sobą, natomiast na mojej uczelni zawsze jest taka obsuwa.. niestety. Dzielnie walczę o stypendium i powiem wam, że chyba nie jest źle. Chociaż na razie nic sobie nie obiecuję. Mam jeszcze dużo pracy w tym tygodniu, ale może... może dam sobie radę.

Miało być o koncercie. Kiedy 30 listopada pojawiłam się w Warszawie w Mocca myślałam, że to jeden z nielicznych koncertów na jakich będę, wiadomo - odległość, brak kasy, brak transportu, a sama pociągiem się boję. Może to i dziwne, ale dla mnie całkiem realne. 14 lutego odbył się koncert LemONa o którym już wam tu pisałam. Kupiłam bilety kilka dni przed kiedy była dostawa do empiku, bo oczywiście wcześniej rozeszły się jak świeże bułeczki, a ja się nie mogłam zdecydować. Kupiłam, nie wiedzą czym i jak dojadę (miałam cichą nadzieję, że pojedzie ze mną mężczyzna, który ostatnio odgrywa ważną rolę w moim życiu ;) ). Szczęście, że mam chłopaka, który mimo, że słucha zupełnie innej muzyki i LemONa można powiedzieć, że "nie czuje" pojechał ze mną (i spodobało mu się). O samym koncercie mogę powiedzieć tylko tyle, że to magia. Niesamowity głos, krzyk, gesty, muzyka, skrzypce!! Wielbię! Jedno z ważniejszych chwil w życiu zespołu - odbierali złotą płytę, a ja miałam szansę to zobaczyć. Złota płyta dla tak "młodego" zespołu to ogromne wyróżnienie. Chłopaki pną się w górę. Macie tutaj kilka filmików z tego dnia: [klik] , ich drugi singiel : [klik], no i dewiat, który pierwszy raz usłyszałam ponad rok temu [klik].

Poza tym choroba rozłożyła mnie całkowicie. Lekarz kazał mi leżeć w łóżku i pod żadnym pozorem z niego nie wychodzić. Tak jakby go nie posłuchałam, bo cały weekend byłam w Łodzi na uczelni - musiałam, wiadomo. Dzisiaj obudziłam się z potwornym bólem głowy. Nie wstaję poddaję cię, dzień odpoczynku muszę zrobić, zacznę pracę nad resztą od jutra. Pierwszy raz miałam stawiane bańki ponieważ mój stan zdrowia jest na prawdę lichy, powiem wam, że to cholerstwo jest strasznie nieprzyjemne, a jak mi gorąco było. Sauna to przy tym pikuś. Nie wiem czy zgodziłabym się na to ponownie.

Wrócę do was za kilka dni kiedy to wszystko się skończy i albo będę miała dla was dobre wieści, albo będę przygotowywać się do poprawki, ale chyba nieeee :)

Share this:

ABOUT THE AUTHOR

Hello We are OddThemes, Our name came from the fact that we are UNIQUE. We specialize in designing premium looking fully customizable highly responsive blogger templates. We at OddThemes do carry a philosophy that: Nothing Is Impossible

28 komentarze:

  1. O ja, chętnie wybrałabym się na jakiś koncert, a LemON rzeczywiście bardzo wpada w ucho. Ostatnio podoba mi się zwłaszcza "Napraw".
    Powodzenia w reszcie sesji i wracaj do zdrowia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. NAPRAW to już w ogolę majstersztyk!:)
      dziękuję ! przyda się troszkę zdrowia..

      Delete
    2. Jak nie przesłucham codziennie to jestem chora;p
      proszę ;)

      Delete
  2. Uwielbiam koncerty. Ostatnio strasznie mi się za jakimś tęskni, dawno nie byłam. Zdecydowanie czas to nadrobić ;)

    ReplyDelete
  3. Wszędzie słyszę o chorobach i sama jestem chora. NIECH WIRUSY ZGINĄ!

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam nadzieje ze juz czujesz sie lepiej

      Delete
  4. to życzę zdrówka i samych 5 w indeksie :)

    ReplyDelete
  5. Zdrowia i pomyślnego zakończenia sesji :) Obyś szybko wyzdrowiała :D

    ReplyDelete
  6. Powodzenia :) No i szybkiego powrotu do zdrowia oczywiście.

    ReplyDelete
  7. Nie byłam na żadnym koncercie. Nie ciągnie mnie to. Jakbym chciała iść na koncert to raczej kogoś z zagranicy. Na taką Beyonce bym poszła. Jak dla mnie ma świetny głos i nie robi syfu (zbytnio). Jeśli już wybrałabym się na koncert to oczywiście wejściówka VIP. Zdjęcie z gwiazdą, autograf i inne duperele. Jednak taki bilet kosztuje 1500 zł wzwyż.

    Zdrowiej !

    ReplyDelete
    Replies
    1. na jedyny koncert kogos z zagranicy to bym poszla na Eminema :) od zarania dziejów można powiedzieć w przenośni jestem jego fanką! marzy mi się zobaczyć go na żywo..

      Delete
  8. Zdrowiej :) i więcej nie choruj.
    Koncertów nie lubię. Jakoś tak ... chyba nie są w moim typie tego typu imprezy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. chcialabym juz wiecej nie chorowac, dzieki

      Delete
  9. Dasz rade i bedziesz mieć za sobą. U mnie była istna masakra przed walentynkami na uczelni , bo potrafilam miec po 2 egz lub zalczenia co drugi dzień . Może wam lepiej to rozłożyli

    Kuruj się :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie, niestety - mialam przez weekend wszystkie zaliczenia, sama musialam je rozlozyc na dni w tygodniu kiedy inni się byczyli ja zakuwałam..

      Delete
  10. Powodzenia! I zdrowiej, zdrowiej tam!

    ReplyDelete
  11. Osobiście nie preferuje tego zespołu do słuchania na co dzień, ale jak gdzieś tak czasem leci w radiu to sobie pośpiewam razem z nim. Ważne, że się podobało Tobie i temu facetowi, który stanowi ostatnio część Twojego życia.

    Zapraszam do mnie na nowy post;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dzieki, fajnie ze piosenka wpada ci czasem w ucho :)

      Delete
  12. Wokalista LemON ma niesamowity głos!
    Ja w dzieciństwie miałam stawiane bańki bardzo często, teraz rzadziej, ale one mi naprawdę pomagały. Bańki nie są takie złe, da się przeżyć. No i niestety, podczas choroby lepiej jak się człowiek wypoci.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ciesze sie ze wokalista a raczej jego głos ci sie podoba:)
      bańki przeżyłam -było mi niezmiernie gorąco ale dało się przeżyć i mimo niemiłego uczucia na początku jednak pomogły :) jak nic innego

      Delete
  13. LemON znam tylko z kilku piosenek, ale jest całkiem niezły. Nawet nie wiedziała, że koncertują w Warszawie, a mam jakby nie patrzeć pod nosem. Cóż, w życiu wiele chwil nas omija. Życzę Ci mnóstwo zdrowia i powodzenia na egzaminach :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. zazdroszcze ze masz Wawę pod nosem.. ja jednak mam te 150 pare km .. ale zawsze staram sie dotrzec na ich koncert
      dzieki

      Delete